To ciekawe
Mięsożercy wśród roślin
Żywot przeciętnej rośliny wydaje nam się monotonny i mało skomplikowany. Przeprowadza fotosyntezę, rośnie, czasami zakwita i wydaje nasiona. Nic bardziej nudnego! Tymczasem są wśród roślin takie okazy, które natura wyposażyła w zniewalające wabiki, wymyślne pułapki i krwiożercze charaktery.
Rośliny drapieżne, a mówiąc ściślej - mięsożerne, przez wieki opanowywały sztukę wabienia i zabijania, a potem trawienia drobnych zwierząt - owadów, pająków itp. Przyczyna takiego zachowania nie tkwi jednak w ich żądnym krwi temperamencie, lecz jest podyktowana koniecznością zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb życiowych. Każdy wie, że większość roślin odżywia się w sposób samożywny, przeprowadzając proces fotosyntezy. Do życia potrzeba im więc tylko wody, dwutlenku węgla i światła. Z tego wytwarzają konieczne im do przeżycia substancje pokarmowe. Jest jednak pewien warunek - w wodzie, pobieranej zwykle z gleby, muszą być obecne sole mineralne, tzw. makro- i mikroelementy. I tylko wtedy, gdy roślina ma do nich dostęp, rośnie bujnie i zdrowo. Co więc skłania rośliny mięsożerne do tak odmiennego zachowania? Otóż rosną one najczęściej na glebach ubogich w sole mineralne (w miejscach takich jak torfowiska, bagna, pustynie), w miejscach, gdzie w ogóle nie ma ziemi (nadrzewne epifity) lub w wodach, w których wszystkie składniki mineralne pochłaniane są przez konkurencję. Szczególnie dotkliwie odczuwają tam brak azotu - pierwiastka niezbędnego do syntezy białek. Rośliny owadożerne poradziły sobie z&nbsptym problemem. Wabią małe stworzonka silnym zapachem, chwytają do przeróżnych pułapek, trawią przy pomocy własnych enzymów i w ten sposób wykorzystują je jako źródło azotu.
Na całym świecie żyje około 600 gatunków roślin owadożernych. Ich strategie łowne są bardzo zróżnicowane. Łączy jej jedno - nie potrafią ruszyć w pogoń za swoją ofiarą. Muszą ją więc podstępem zwabić do siebie.
Spośród wszystkich roślin owadożernych muchołówka amerykańska (Dionaea muscipula) wykształciła najbardziej widowiskowy mechanizm łapania zdobyczy. Jej pułapka składa się z dwóch połówek liścia. Każda najeżona jest rzędami ostrych kolców. Na wewnętrznej stronie znajdują się zwykle po trzy włoski czuciowe. Gdy owady, głównie muchy i mrówki, zwabione słodkim nektarem i ciekawym kolorem liścia (czerwonym, różowym lub zielonym), podrażnią szczecinki czuciowe muchołówki, klapki liści zatrzaskują się z nieprawdopodobną szybkością. Ofiara zostaje usidlona we wnętrzu, bez najmniejszych szans na uwolnienie, chyba że jest zbyt mała, jak na potrzeby tego mięsożercy. Kolce na brzegu liścia nie zazębiają się do końca, co sprawia, że małe owady mogą uciec, a roślina nie traci energii na trawienie mało znaczącego posiłku. Jeśli owad uciekł lub włoski były podrażnione przez np. krople deszczu, pułapka otworzy się następnego dnia. Skąd roślina "wie", że nie ma zdobyczy? Otóż, gdy owad został złapany - naturalną rzeczą jest, że walczy, usiłuje się uwolnić. Ciągłe podrażnianie włosków czuciowych pobudza roślinę do mocniejszego zaciśnięcia pułapki i rozpoczęcia wydzielania soków trawiennych.
Trawienie zdobyczy trwa około tygodnia - w zależności od wielkości ofiary. Liść wchłania składniki odżywcze i pułapka ponownie się otwiera. Gdy wiatr wywieje lub deszcz spłucze pozostałości posiłku, pułapka jest gotowa do polowania na następne ofiary. Ilość cykli otwierania i zamykania liścia jest ograniczona do kilku. Czasami, gdy zdobycz była bardzo duża pułapka nie otworzy się ponownie. Gatunek ten zamieszkuje moczary i trzęsawiska północnoamerykańskiego stanu Karolina. Zasięg występowania muchołówki jest ograniczony do terenu o promieniu 120-150 kilometrów. Niszczenie naturalnych miejsc jej występowania, głównie przez osuszanie terenów podmokłych, powoduje iż liczebność muchołówki ciągle się zmniejsza. Niekorzystne jest także zapobieganie pożarom! Naturalne, często występujące pożary, powodowane głównie przez uderzenia piorunów, wypalały zarośla i małe drzewa, które obecnie nadmiernie się rozrastają i zagłuszają światłolubne muchołówki.


Aldrowanda pęcherzykowata Aldrovanda vesiculosa) jest rośliną wodną, nie zakorzenioną i dlatego swobodnie unosi się w toni wodnej. Ma liście umieszczone na łodydze okółkowo i właśnie za ich pomocą łowi zooplankton, larwy komarów i narybek. Jeśli liście zostaną podrażnione, zamykają się błyskawicznie, by uwięzić zwierzę w środku. Po strawieniu liście otwierają się, ale nie są już zdolne do ponownego chwytania i trawienia zdobyczy - są "jednorazowego użytku".
Liście aldrowandy reagują na najlżejsze nawet dotknięcie i dlatego roślina unika miejsc, gdzie woda faluje i wybiera raczej ciche, osłonięte od wiatru zatoczki. Ciekawostką jest, że gdy woda jest zbyt zimna, roślina traci zdolność łowienia.
Aldrowanda ma ogromny zasięg występowania, obejmujący południową Europę - Francję, Włochy, Niemcy, sięgający aż po Indie i Australię. Spotkać ją można także w Polsce, choć należy do niezwykle rzadkich okazów botanicznych. Ginie z powodu zaniku siedlisk - osuszania torfowisk, przeżyźniania wód.


Nieco inną taktykę łowną stosują kapturnice, dzbaneczniki i darlingtonie.
Kapturnica (Sarracenia) wyposażona jest w rurkowatą pułapkę poślizgową z wieczkiem. Przy otworze pułapki znajduje się część wabiąca, pokryta włoskami wydzielającymi słodki nektar. Pod nią leży strefa poślizgowa, pokryta włoskami skierowanymi do wnętrza, po których owad zsuwa się w głąb pułapki. Zwabione owady toną w wodzie deszczowej, zwykle wypełniającej wnętrze liścia pułapkowego. Tu są także trawione i wchłaniane. Pułapka czasem bywa tak okazała, że wraz z ogonkiem, na którym jest zawieszona, osiąga metr długości! Kapturki zwykle bywają zielone, czasem podbarwione purpurą lub poznaczone jaśniejszymi plamkami. Wszystkie znane gatunki kapturnicy zamieszkują bagniska i mokradła u atlantyckich wybrzeży Ameryki Północnej.



Darlingtonia (Darlingtonia) ma liście-pułapki które funkcjonują podobnie jak u kapturnicy, choć wyglądają nieco inaczej. Jej pułapki wyglądaja jak wąż szykujący się do ataku - rozdęte, hełmiaste wieczko zaopatrzone jest w wyrostki do złudzenia przypominające język węża. Liście są koloru zielonego, a górną powierzchnię komory pokrywają przeźroczyste, pozbawione pigmentu plamki. Zmylone jasnym światłem padającym z góry owady próbują lecieć w jego kierunku. Zmęczone wpadają w końcu na dno dzbanuszka, gdzie zostają strawione. Rośnie na bagnach Kalifornii i Oregonu (USA).


Wśród dzbaneczników (Nepenthes) spotykamy około 75 mięsożernych pnączy i epifitów. Ich ojczyzną jest Azja Południowo-Wschodnia, głównie Indonezja. Liście tej rośliny przekształcone są w dzbankowate pułapki o długości od kilku do kilkudziesięciu centymetrów. Strategia polowania jest podobna jak u wyżej opisanych gatunków. Pułapka wznosi się na długim ogonku, pełniącym rolę wąsa chwytnego, o szerokiej blaszkowatej nasadzie, przypominającej typowy liść i przejmującej jego funkcje.
Pierwszym gatunkiem tej ciekawej rośliny, opisanym już przez Linneusza w XVIII wieku był cejloński dzbanecznik Nepenthes destillatoria. Nadaną mu nazwę Nepenthes można przetłumaczyć jako "odsuwający troski". Na wyspie Cejlon wierzono bowiem powszechnie, że sok zawarty w dzbankach tej rośliny ma moc pocieszania nawet najgłębiej strapionych.

zobacz także: "Mięsożercy wśród roślin II,
czyli ciąg dalszy dramatu"

KFS - Copyright Reserved - 2010-2018